Możecie polubić "Znowu czuję Cię tu" i "Dziwne Przypadki Nastolatki"

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział dziesiąty.

Środek nocy, kiedy do pokoju wpadła Su z krzykiem na ustach. Lilu bez wahania podniosła na nią głos by ją chociaż trochę uciszysz. Okryła się kołdrą, przetarła oczy i patrzyła na krzyczącą koleżankę.
- Su do cholery czego się drzesz. Która jest godzina? - syczała przez zęby.
- On.. on.. Lilu boże ratuj.
Blondynka włączyła stojącą na szafce lampkę i zamarła. Zalana łzami twarz i czarne smugi na policzkach. Trzęsące się dłonie i bełkot na ustach.
- Su co się stało? - patrzyła na nią z przerażeniem.
- Gabryś wstawaj! - krzyknęła szarpiąc leżącego obok chłopaka.
Zdezorientowanie na jego twarzy i lekkie zakłopotanie zaistniałą sytuacją dało się po nim wyczuć.
- Hubert. - rzuciła wychodząc z pokoju.
Oboje poderwali się szybko wciągając na siebie tylko najpotrzebniejsze ubrania. Zamieszanie panujące na balkonie i w salonie dało się już wyczuć po przekroczeniu progu sypialni.
Weszli i sparaliżowani od stóp po sam czubek głowi tylko patrzyli.
- Rusz się Gabryś! - krzyczał do niego klęczący nad Hubertem chłopak.
Blondyn leżał nieruchomo z głową na kolanach krzyczącego cały czas coś w stronę Gabrysia chłopaka. Twarz zalana krwią, błądzące po wszystkim oczy i brak jakiegokolwiek kontaktu. Przerażanie w oczach Lilu i strach ogarniający jej ciało nie pozwoliły jej na nic.. na wykonanie podstawowych czynności. Stała dławiąc się własny łzami.
- Zadzwoń po karetkę! - Su wrzasnęła wyrywając ją z osłupienia.
Otrząsnęła się. Chwyciła telefon pośpiesznie wybierając numer. Klęknęła nad Hubertem szybko mówiąc coś po Hiszpańsku.
- Co ona? Co mówi.. - pytał Gabryś patrząc na Su i szukając w niej odpowiedzi.
- Cicho.
Klika słów po hiszpańsku i ręka Lilu wylądowała na szyi leżącego chłopaka. Znowu rozpoczęła długi monolog.
- Co mówi?
- Cicho..
- Ale.. - domagał się.
- Cii. - spojrzała na niego.
- Przynieś zimną wodę i ręcznik. - przemówiła po polsku wzrok kierując na koleżankę.
Susanna uniosła się z ziemi i szybko poszła do łazienki przynieść to o co ją poproszono. Momentalne opanowanie Lilu i głos kobiety w telefonie mówiący, że wszystko będzie dobrze podniosły ją na duchu. Dały siły by działać i utrzymywać Huberta w takim stanie jaki jest. Nie mógł zasnąć.
- Wszystko będzie dobrze. - uspokoiła Gabrysia i trzymającego głowę Huberta, Igora.
- Unieś go. Musi siedzieć.. - dodała.
Krew cały czas płynęła mu z nosa a alkohol już całkowicie pozbawił go kontroli nad własnym ciałem. Zamykał oczy. Co chwila podnosił się lekko jakby chciał wymiotować. Męczył się.. tak bardzo męczył się przez te kilka chwil aż do przyjazdu karetki. Su i Gabryś na zmianę ocierali jego twarz mokrym ręcznikiem. 
- Karetka. - odetchnęła Su.
Weszli w pośpiechu i znając już sytuację przedstawioną przez Lilu zrobili tylko krótki wywiad i zabrali Huberta. Położyli go na noszach i poprosili blondynkę o pojechanie z nimi. Znała polski i hiszpański więc była bardzo pomocna w kontakcie z chłopakiem. Odjechali na sygnale.
- Musimy do niego jechać, Su. - złapał ją za ramię brunet.
- Wiem.. wiem poczekaj. - zakręciła się w salonie szukając swojego telefonu.
Wykręciła numer.
- Paolo, necesito ayuda. - poprosiła o pomoc.
Zbyt wiele się nie dopytywał słysząc zapłakany jeszcze głos koleżanki. Zapewnił, że zaraz będzie. Kilkanaście minut, chwila, dwie i był pod ich mieszkaniem. Nie pytał o nic i pomimo, ze był środek nocy, pomógł.


14 komentarzy:

  1. trochę za krótki i strasznie chaotycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku co się stało Hubertowi ?? :c
    Kocham to opowiadanie i ciebie za to, że je piszesz. :3 Normalnie, będę ci przypominać o tym co rozdział, o ile nie zapomne. No wiesz w moim przypadku skleroza objawiła się dość wcześnie. :D

    OdpowiedzUsuń

  3. Idealny i żaden chaotyczny, tak już jest jak wychodzi taka sytuacja. Tworzy się chaos.

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety musze stwierdzic, ze nie piszesz juz tak jak kiedys... tamten blog az chcialo sie czytac, a to? wszystkie pomieszane, krotkie, czeka sie dlugo na kilka linijek tekstu, ktory powinien trzymac w niepewnosci, ale z niego nic nie wynika. nie jest interesujacy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że nie jest to co kiedyś.. sama widzę po tym jak mi się pisze.. :)

      Usuń
  5. Miło mi zobaczyć, że znów piszesz. Zaglądam czasem to tu, to tam i natknęłam się ponownie na Twój blog. Wcześniej miałam przyjemność obserwowania Dziwnych przypadków nastolatki. Jak zwykle mam kilka uwag (ach, ta nieznośna Koniczynka).
    Przede wszystkim chciałabym zwrócić Ci uwagę na zakończenie pierwszej części. Rozumiem, że już nie miałaś na to ani siły, ani ochoty. Tak bywa, gdy za długo próbujemy ciągnąć coś, co się wypaliło. Ale gdybyś chciała kiedyś zaprezentować tamto opowiadanie jako jednolitą, odrębną część, pamiętaj, że należałoby je jakoś sensownie zakończyć. Może wyjazdem Lilu? Ale to tak na marginesie. Teraz to opowiadanie.
    Troszkę plączesz się. Wydawał mi się, że Lilu mówi po polsku i angielsku, natomiast w tym rozdziale okazało się, że włada biegle hiszpańskim (sądząc po rozmowie telefonicznej mówi płynnie nawet w obliczu stresu). Oczywiście mieszkając w Hiszpanii MUSIAŁA na uczyć się tego języka nawet mimochodem. A do Su zwróciła się po POLSKU, co tamta dokładnie zrozumiała. Czy Su mówi po Polsku? Panuj nad takimi drobnostkami, bo one bardzo wpływają na efekt (ależ tak okropna Koniczynka się czepia!).
    Mam dla Ciebie radę. Kup sobie ładny zeszyt. Taki, który będzie Ci się podobał. Taki, że pisanie w nim sprawi Ci ogromną przyjemność. I wklej sobie zdjęcia bohaterów. Napisz ich CV, napisz co lubią, napisz co potrafią, czym się zajmują. Napisz ich życiorysy (choćby krótkie), jaką mieli przeszłość, oraz co będą robić w przyszłości. Polecam również opisy nie tylko ludzi, ale i miejsc (przydatne są zdjęcia - my, czytelnicy ich nie widzimy, ale Tobie z pewnością łatwiej będzie je opisywać). Zapisuj sobie w punktach streszczenia kolejnych rozdziałów. Pisz jakie masz pomysły na dalsze losy bohaterów.
    Zanim napiszesz rozdział i opublikujesz go polecam zastanowienie się nad nim jeszcze raz. Napisz go, zapisz cobie gdzieś na dysku i przeczytaj na spokojnie. Następnie wyłącz komputer i idź na spacer, spotkaj się z przyjaciółmi, obejrzyj film... A do rozdziału wróć następnego dnia. Zobaczysz, że spojrzysz na niego z innej perspektywy, pod innym kątem i na pewno dokonasz kilku poprawek. Czytaj wywiady i porady znanych pisarzy. Może oni podsunę Ci jakiś pomysł.
    I jeszcze jedna rzecz. Bardzo spodobało mi się to, jak opisałaś seks. Podeszłaś do tego z pewną dziewczęcą nieśmiałością, a jednocześnie skrytą namiętnością. Niczego nie opisywałaś wprost. Krążyłaś wokół tematu, dając czytelnikowi do zrozumienia o co Ci chodzi, a jednocześnie nie dotknęłaś tego tematu tak... dosadnie. Był to opis skupiony na uczuciach, na bliskości, a doznania seksualne stały się w pewien sposób drugorzędne. Oczywiście wspomniałaś o rozkoszy, ale zrobiłaś to z taką dziewczęcą nieśmiałością, powiedziałbym, że wręcz niewinnością.
    Wspomniałaś w jednym z komentarzy, że to opowiadanie, to nie jest to co kiedyś, sama to widzisz. Więc może czas pomyśleć o czymś nowym, świeżym. Wiem, że bardzo pomaga Ci to, że tu już masz wykreowanych bohaterów. Jedynie zmienili otoczenie i zmienił się ich wiek (no przynajmniej głównych bohaterów, do których niewątpliwie bardzo się przywiązałaś). Ale zastanów się nad tym, czy skoro pisanie tego nie jest już takie jaki kiedyś, to czy warto to ciągnąć?
    Aha, zachęcam Cię też do czytania innych blogów. Szperaj, grzeb, zaglądaj to tu, to tam. Nie tylko wśród znajomych, ale również w innych kręgach literackich. To rozwinie twoje spojrzenie na świat i dzięki temu, będziesz potrafiła opisać jeden kwiat na tysiąc nowych, różnych i ciekawych sposobów.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
    Koniczynka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow ekstra, mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się szybko. Jeśli będziesz miała czas to zajrzyj na mojego bloga dreamm-story.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. `` kiedy będzie kolejny ? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy następny ? :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw coś po sobie. Nawet małą kropkę, która namaluje ogromny uśmiech.