Możecie polubić "Znowu czuję Cię tu" i "Dziwne Przypadki Nastolatki"

czwartek, 26 września 2013

Rozdział jedenasty.

Kilkanaście minut ogromnego stresu, który mocno zagnieździł się już we wnętrzu, każdego ze znajomych. Lilu była z Hubertem w szpitalu. Pomagała lekarzom porozumieć się z chłopakiem.
- Nie wiem ile wypił. - powiedziała po polsku, a kiedy wzrok lekarza jasno wykazywał brak zrozumienia szybko powtórzyła po hiszpańsku.
Kiwał głową twierdząco zadając jeszcze kilka pytań blondynce. Skończył a Lila była proszona o wyjście z sali. Usiadła na korytarzu plecami opierając się o zimną ścianę. Westchnęła. Zmęczenie dawało się we znaki i jedyne czego pragnęła to to, żeby ten horror się już skończył. Siedziała tam zupełnie sama.. w dłoniach ściskając kubek z ciepłą herbatą przyniesiony przed chwilą przez zatroskaną pielęgniarkę. 
C i s z a.
S p o k ó j. 
Oczy Lilu walczyły z utratą obrazu drzwi, za którymi lekarze robili co w ich mocy by ustabilizować stan Huberta. Zamknęła je...

Krzyki i biegający przed nią ludzie w białych fartuchach postawili ją na równe nogi zmęczenie spychając na dalszy plan. Złapała za rękę pielęgniarkę próbując dowiedzieć się o coś chodzi i co to za zamieszanie. Drzwi od sali gdzie leżał przyjaciel Gabrysia ciągle były w ruchu. Podniesione głosy i przeraźliwy dźwięk aparatury powodowały dreszcze.
- Por favor, tened buen ánimo.- powiedziała kobieta znikając za drzwiami.
- Dobrej myśli.. - powtórzyła.
Lilu próbowała przez uchylone drzwi zobaczyć co z Hubertem. Leżał tam taki bezbronny pomimo tego, że jego sylwetka nie dawała takiego odczucia. Chciała otworzyć je trochę bardziej ale kobieta zamknęła je tak, że nie miała już żadnej możliwości. Osunęła się lekko po ścianie przyciągając kolana do klatki piersiowej. Błądziła wzrokiem po korytarzu gdy nagle z jednego końca zobaczyła biegnących w jej stronę znajomych. Su, Gabryś i Igor w kilka sekund znaleźli się przy niej zasypując masą pytań. Za nimi powoli szedł też Paolo.
Wskazała palcem drzwi. Milczeli wsłuchując się w krzyki za nimi. Gabryś co chwila pytał Lilu co mówią.. błagał o jakikolwiek znak, że wszystko jest dobrze. Milczała widząc przerażenie w jego oczach, nie chciała go niepotrzebnie denerwować.
- Lilu błagam Cię, błagam.. - zatapiał swój wzrok w jej tęczówkach szukając tam odpowiedzi.
- Nic nie wiem rozumiesz! Przestań.. przestań uspokój się. - westchnęła głęboko podnosząc lekko głos.
Wszystko umilkło. Cisza ogarnęła cały korytarz, który jeszcze kilka minut temu przypominał najruchliwszą ulicę w godzinach szczytu. Zgiełk zamienił się w głuchą ciszę, którą zburzył głos opuszczającego salę lekarza. Stał wzrokiem szukając pomocnej blondynki.
- Lilien..? - rozejrzał się a Lilu powoli uniosła się z ziemi.
- Sí? - spojrzała na niego nerwowo.
Stała jak wryta słuchając słów starszego mężczyzny. Nie dowierzała. Głęboko chwytała powietrze w płuca hamując wydostające się przez oczy emocje. Kolejne wyrazy z jego ust zaszkliły również oczy stojącej obok Su. Dziewczyna wtuliła się mocno w Igora a ten niepewnie ją objął. Chłopak wystraszył się tak samo jak Gabryś, który nerwowo chodził za plecami blondynki czekając aż wreszcie wytłumaczy mu co z Hubertem. Oboje nie rozumieli ani słowa z tego co właśnie się działo.
- Proporcionar información a sus amigos. - położył dłoń na jej ramieniu i odszedł.
- Gracias. - podziękowała i odprowadziła go wzrokiem.
Zaszklone oczy skierowała na Gabrysia. Bez słów mocno ją przytulił pocierając delikatnie jej plecy.
- Jest z nim źle. Miał płukanie żołądka.. lekarz powiedział, że to nie tylko alkohol przyczynił się tu do jego stanu. - mówiła.. przy ostatnich słowach przenosząc wzrok na Igora.
- Znowu brał.. - wymruczał pod nosem zaciskając ze złości pięści.
Susana mocniej się do niego przytuliła czując jak narasta w nim agresja.
- Znowu kurwa brał.. - krzyknął odsuwając się od dziewczyny, która próbowała za wszelką cenę go uspokoić.
 Uderzył pięścią w ścianę i wyszedł przed szpital.
- Pójdę za nim.. - pewnym krokiem poszedł za nim całując wcześniej Lilu w głowę.


czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział dziesiąty.

Środek nocy, kiedy do pokoju wpadła Su z krzykiem na ustach. Lilu bez wahania podniosła na nią głos by ją chociaż trochę uciszysz. Okryła się kołdrą, przetarła oczy i patrzyła na krzyczącą koleżankę.
- Su do cholery czego się drzesz. Która jest godzina? - syczała przez zęby.
- On.. on.. Lilu boże ratuj.
Blondynka włączyła stojącą na szafce lampkę i zamarła. Zalana łzami twarz i czarne smugi na policzkach. Trzęsące się dłonie i bełkot na ustach.
- Su co się stało? - patrzyła na nią z przerażeniem.
- Gabryś wstawaj! - krzyknęła szarpiąc leżącego obok chłopaka.
Zdezorientowanie na jego twarzy i lekkie zakłopotanie zaistniałą sytuacją dało się po nim wyczuć.
- Hubert. - rzuciła wychodząc z pokoju.
Oboje poderwali się szybko wciągając na siebie tylko najpotrzebniejsze ubrania. Zamieszanie panujące na balkonie i w salonie dało się już wyczuć po przekroczeniu progu sypialni.
Weszli i sparaliżowani od stóp po sam czubek głowi tylko patrzyli.
- Rusz się Gabryś! - krzyczał do niego klęczący nad Hubertem chłopak.
Blondyn leżał nieruchomo z głową na kolanach krzyczącego cały czas coś w stronę Gabrysia chłopaka. Twarz zalana krwią, błądzące po wszystkim oczy i brak jakiegokolwiek kontaktu. Przerażanie w oczach Lilu i strach ogarniający jej ciało nie pozwoliły jej na nic.. na wykonanie podstawowych czynności. Stała dławiąc się własny łzami.
- Zadzwoń po karetkę! - Su wrzasnęła wyrywając ją z osłupienia.
Otrząsnęła się. Chwyciła telefon pośpiesznie wybierając numer. Klęknęła nad Hubertem szybko mówiąc coś po Hiszpańsku.
- Co ona? Co mówi.. - pytał Gabryś patrząc na Su i szukając w niej odpowiedzi.
- Cicho.
Klika słów po hiszpańsku i ręka Lilu wylądowała na szyi leżącego chłopaka. Znowu rozpoczęła długi monolog.
- Co mówi?
- Cicho..
- Ale.. - domagał się.
- Cii. - spojrzała na niego.
- Przynieś zimną wodę i ręcznik. - przemówiła po polsku wzrok kierując na koleżankę.
Susanna uniosła się z ziemi i szybko poszła do łazienki przynieść to o co ją poproszono. Momentalne opanowanie Lilu i głos kobiety w telefonie mówiący, że wszystko będzie dobrze podniosły ją na duchu. Dały siły by działać i utrzymywać Huberta w takim stanie jaki jest. Nie mógł zasnąć.
- Wszystko będzie dobrze. - uspokoiła Gabrysia i trzymającego głowę Huberta, Igora.
- Unieś go. Musi siedzieć.. - dodała.
Krew cały czas płynęła mu z nosa a alkohol już całkowicie pozbawił go kontroli nad własnym ciałem. Zamykał oczy. Co chwila podnosił się lekko jakby chciał wymiotować. Męczył się.. tak bardzo męczył się przez te kilka chwil aż do przyjazdu karetki. Su i Gabryś na zmianę ocierali jego twarz mokrym ręcznikiem. 
- Karetka. - odetchnęła Su.
Weszli w pośpiechu i znając już sytuację przedstawioną przez Lilu zrobili tylko krótki wywiad i zabrali Huberta. Położyli go na noszach i poprosili blondynkę o pojechanie z nimi. Znała polski i hiszpański więc była bardzo pomocna w kontakcie z chłopakiem. Odjechali na sygnale.
- Musimy do niego jechać, Su. - złapał ją za ramię brunet.
- Wiem.. wiem poczekaj. - zakręciła się w salonie szukając swojego telefonu.
Wykręciła numer.
- Paolo, necesito ayuda. - poprosiła o pomoc.
Zbyt wiele się nie dopytywał słysząc zapłakany jeszcze głos koleżanki. Zapewnił, że zaraz będzie. Kilkanaście minut, chwila, dwie i był pod ich mieszkaniem. Nie pytał o nic i pomimo, ze był środek nocy, pomógł.