Przejdź do głównej zawartości

ROZDZIAŁ XXV

Roześmiał się a pod nosem wymamrotał tylko " Boże jak ja z Tobą wytrzymuję."
- Co mówiłeś ? - zapytała nachylając głowę do przodu.
- Nic nic kotku. - uniósł kąciki ku górze.
Mimo tego, że czasem robią sobie na przekorę to ich "kłótnie", "sprzeczki" nie trwają dłużej niż kilka minut. Gabryś zawsze po spotkaniu z Lilu wraca do domu i entuzjazmem, iskrzącymi się oczami, cieszącą mordą opowiada Dominikowi jaka cudownie jest mieć kogoś kto Cię kocha. Łapczywie chwyta powietrze a gdy już skończy słyszy od starszego brata "Nie spieprz tego młody bo taka laska to skarb." Grzecznie przytakuje.
- Nie idźmy na te lody. - powiedziała mu cicho do ucha Lilu krocząc już przy jego boku.
- A gadzie chcesz iść ? - ścisnął lekko jej dłoń patrząc głęboko w oczy.
Uśmiechnęła się tajemniczo. Spojrzała na zegarek chwilę pomyślała.
- Jeszcze zdążymy. Mamy jakieś niecałe dwie godziny. - poinformowała go.
Spojrzał na nią i wzrokiem próbował wymusić aby zdradziła gdzie chce iść. Zmrużyła oczy.
- Nawet nie próbuj tych swoich sztuczek bo i tak Ci nic nie powiem ! - wytknęła język.
Zbliżył się do niej.
- Ałaaaa ! - wrzasnęła odskakując na bezpieczną odległość.
Uśmiechnął się złowrogo przeszywając jej ciało wzrokiem.
- No pogięło Cię ! Ludzi w język gryźć .. Idiota - wrzasnęła pocierając językiem o wargi.
- Kurwa boli ! - zrobiła minę smutnego dzieciaka, któremu ktoś właśnie zabrał zabawkę.
Ponownie przyciągnął ją do siebie. Mocno przytulił i delikatnie pocałował w usta.
- Przepraszam.
Spuściła głowę, język nadal bolał. Była na niego nieźle wkurzona. Nie mówiąc nic złapała jego dłoń i poszli w stronę zaplanowanego miejsca. Szli w milczeniu. Nagle nie spodziewanie on zaszedł jej drogę i zatrzymał. Objął ją w pasie i w tym momencie w jej brzuchu ożyły motylki. Motyle, których nie czuła od ostatniego spotkania z Filipem. To było coś niesamowitego, coś czego tak bardzo jej brakowało. Uśmiechnęła się a jej twarz poczerwieniała.
- Gniewasz się ? - spojrzał w jej przepełnione radością oczy.
Milczała.Gdy chciał pocałować ją kolejny raz nie pozwoliła na to, wtuliła się mocno w jego bluzę. Pachniała tak cudownie. Splotła swoje palce obejmując go w pasie.
- Liluuuu... 
- Wszystko okej, nie przepraszaj. - powiedziała nadal mocno go przytulając.
Stali tak przez kilka minut. Zaciągnęła się jeszcze raz jego perfumami i zwolniła uścisk. Ułożyła dłonie na jego klatce piersiowej i dała buziaka w usta.
- Czyli, że się nie gniewasz ? - zapytał zmieszany chłopak.
Uśmiechnęła się co jednoznacznie oznaczało, że nie. Objął ją i dalej poszli z uśmiechami na ustach.
- Boisz się górskich kolejek ? - roześmiała się Lilu.
- Ach to tam chcesz iść. Oj dzieciaku dzieciaku - pocałował ją w głowę.
- No weź się co. ! - szturchnęła go śmiejąc się.
- Trochę rozrywki jeszcze nikomu nie zaszkodziło. - dodała.
- Tak tak. Zwłaszcza, że mam przy sobie bombę śmiechową, cyrk i zoo w jednej osobie. - puścił jej oczko.
- A ja mam upartego osła i smerfa ważniaka, którego tak bardzo kocham. - odpuściła mu oczko.
Roześmiał się w głos i poszedł za kroczącą z przodu Lilką. Uśmiech z jej twarzy nie znikał ani na sekundę. Po kilku minutach znaleźli się w wesołym miasteczku. Karuzela, samochody, ogromne ilości waty cukrowej w przeróżnych kolorach, kolejka górska. Czas minął tak szybko, że gdy Lilu spojrzała na zegarek żal jej było wracać do domu. Cudowne chwile, które na długo zostaną w jej pamięci.
- Musimy wracać. - przytuliła się do ciała Gabrysia.
Ciepło bijącego serca uspokoiło dziewczynę. Delikatnie uniosła kąciki ku górze spoglądając w jego cudowne oczy. Złapał ją za rękę i odprowadził do domu. 
- No to leć. - powiedział gdy stali już przed drzwiami.
- No .. Idę z godnością przyjąć szlaban. - spuściła głowę.
- Co równa się z ograniczonymi kontaktami z Tobą. - dodała.
- Oj mała. Będzie dobrze. - uniósł jej podbródek ku górze i pocałował.
Przytuliła go mocno i złapała za klamkę drzwi. Odwróciła się i pomachała mu gdy ten wychodził już za bramkę.
Weszła.

Komentarze

  1. aa cudooownee ! ♥ choć trochę nie lubie jak ona przeklina . ;d ale to tylko jedna uwaga tak to wszystko jest rewelacyjnee ! ciamcia jesteś geniuszem :D ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. pisz dalej jak najszybciej. ;D

    to jest boskiee. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojojojoj.! Będzie szlaban. ? XDD Boskie, zapraszam na mojego bloga. - http://fftsiomartha.blogspot.com/ Dopiero zaczynam. ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. dawaj dawaj dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam bloga! Trochę nudny ten rozdział, ale takie też muszą być.
    Pozdrawiam.. G. (;

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, dodawaj częściej nowe rozdziały . Proszę ! Cudownie piszesz <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne <33 Dawaj szybko następny ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  8. a mi się podoba jak przeklina i nie zmieniaj tego ! xd tylko pisz cześciej do cholery! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku ! ; D Zajebiste ! ;*

    Kocham to czytać ! ;-**

    OdpowiedzUsuń
  10. Świete opowiadanko. Fajnie piszesz. Sądze, że chętnie będę tu wpadać częściej. Ty też wpadnij do mnie na www.silveryme.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj codziennie wchodziłam na tego bloga i nareszcie coś dodałaś.. Cieszę się bardzo ; *
    Zajebisty rozdział< 3
    Masz dar Kasiu.. Nie marnuj go.
    Kocham twoje blogi ; p

    OdpowiedzUsuń
  12. mega !
    Uwielbiam < 3
    pisz częściej i zapraszam do mnie : http://aaagusiiiaaa.blogspot.com/
    ; **

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zostaw coś po sobie. Nawet małą kropkę, która namaluje ogromny uśmiech.

Popularne posty z tego bloga

Rozdział jedenasty.

Kilkanaście minut ogromnego stresu, który mocno zagnieździł się już we wnętrzu, każdego ze znajomych. Lilu była z Hubertem w szpitalu. Pomagała lekarzom porozumieć się z chłopakiem. - Nie wiem ile wypił. - powiedziała po polsku, a kiedy wzrok lekarza jasno wykazywał brak zrozumienia szybko powtórzyła po hiszpańsku. Kiwał głową twierdząco zadając jeszcze kilka pytań blondynce. Skończył a Lila była proszona o wyjście z sali. Usiadła na korytarzu plecami opierając się o zimną ścianę. Westchnęła. Zmęczenie dawało się we znaki i jedyne czego pragnęła to to, żeby ten horror się już skończył. Siedziała tam zupełnie sama.. w dłoniach ściskając kubek z ciepłą herbatą przyniesiony przed chwilą przez zatroskaną pielęgniarkę.  C i s z a. S p o k ó j.  Oczy Lilu walczyły z utratą obrazu drzwi, za którymi lekarze robili co w ich mocy by ustabilizować stan Huberta. Zamknęła je... Krzyki i biegający przed nią ludzie w białych fartuchach postawili ją na równe nogi zmęczenie spychając na d