Przejdź do głównej zawartości

ROZDZIAŁ XL

Kilka minut po piętnastej jak babcia wróciła do domu z podboju galerii. Ta kobieta ma kondycję jakiej pozazdrościłby jej nie jeden nastolatek. Rozebrała się i weszła z pełnymi torbami do salonu. ustawiła je na stoliku. Lilu tylko wzrokiem błądziła po markowych, papierowych torbach. Zara, H&M, Reserved i dwie torby z C&A. Na jej twarzy zagościł uśmiech promienny uśmiech a oczy zapłonęły żywym ogniem. Babunia wiedziała, że jest to jej ulubiony sklep i każdy wypad do galerii zaczynał się odwiedzeniem właśnie jego. Staruszka złapała za jedną z nich i wręczyła swojej córce a spoglądając na wnuczkę powiedziała :
- Co tak siedzisz ? Przecież wiesz, które są Twoje. - posłała uśmiech. Ten, który Lilu tak bardzo kochała. Ten ciepły, pełen miłości i troski. Jej ulubiony uśmiech.
Dziewczyna nie zwlekając ani minuty dłużej zatonęła w ogromnej torbie. Wyciągnęła z niej kilka fajnych ciuszków. Biały luźny top, który ostatnio stał się bardzo modny. Para spodni, granatowy sweterek, pasek i cudowna chusta w kwiaty. Wyciągając poszczególne rzeczy jej twarz promieniała coraz bardziej. Magda otrzymała śliczny, jasno brązowy sweterek z czarnymi guziczkami. Druga torba Lilu to jakieś szpargały, bransoletki, kolejna chustka tym razem koloru różowego. Wszystko było cudowne, ale najbardziej ucieszyły ją dwa nowe wisiory, które babcia nabyła w six-ie i bluza z Adasia !
- Dziękuuuuuuuję ! - rzuciła się staruszce na szyję całując w policzek.
- Mamo ! Nie trzeba było ! - powiedziała Magda posyłając uśmiech swojej matce.
- Przestań. Mam dwie tak cudowne kobiety to muszę je rozpieszczać. Z emeryturą trzeba coś w końcu robić. Mufiś wszystkiego nie przeje. - roześmiała się pokazując palcem na ocierającego się o jej nogi kota.
Wszystkie wybuchnęły śmiechem pakując z powrotem do torby otrzymane prezenty.
- To ja zrobię nam obiad ! - zaproponowała Lilu.
- No to my Ci pomożemy. - oznajmiła matka podrywając się z sofy za nastolatką.
- Nie nie ! - krzyknęła znikając za ścianą kuchni.
Zielone fronty idealnie komponowały się z czarnym blatem. Wyłożyła na nie wszystko co znalazła w lodówce. Obok położyła nóż, denko, obieraczkę a na palnik z gazem postawiła patelnię.
- Mamo ! Proszę chodźmy jej pomóc bo jeśli ona zostanie tam sama to nie będziemy miały gdzie zjeść kolacji. - powiedziała stanowczo Magda.
- Przesadzasz córuś.
- Ostatnio spaliła tosty. - oznajmiła.
- Dobra chodźmy. - zostawił torby i poszły w kierunku kuchni, z której dobiegał odgłos siekanych warzyw.
Weszły i zaniemówiły. Dziewczyna uwijała się jak pszczółka jednocześnie krojąc i pilnując smażących się na patelni warzyw. Usiadły przy stole dumnie spoglądając na nastolatkę. Uśmiechała się do nich w duchu czując wielką dumę. Satysfakcję z tego z jakim ciepłym wzrokiem podziwiają jej pracę.
- Możemy Ci pomóc ? - grzecznie i ze spokojem zapytała babcia.
- Tam są noże a tam ziemniaki. - wskazała drewnianą łyżką.
- Trzeba je ładnie obrać i pokroić na frytki. Miałam wyciągnąć te z zamrażarki no ale jak tak bardzo chcecie mi pomóc... - dodała lekko unosząc kąciki ku górze.
Kobiet popatrzyły na siebie i wzruszyły ramionami bez słowa zabierając się do pracy. Po pół godzinie obiad stał na stola a zapach roznosił się po całym domu. Smakowało jeszcze lepiej niż pachniało. Kubki smakowe domowniczek eksplodowały. Cudowny delikatny smak i rozpływające się w ustach warzywa.
- No no córeczko .. - powiedziała z zachwytem mama pakując do buzi kolejny kęs.
Dziewczyna uśmiechnęła się czyniąc to samo co jej mama. Babcia bez ustanku chwaliła wnuczkę zajadając się jej potrawą. Po posiłku wszystkie razem posprzątały. To było coś szalonego. Wszędzie pełno piany, śliska podłoga, którą również było trzeba potem posprzątać. Opłacało się. Dawno między nimi nie było takiej swobody. Takiego luzu, który na wszystkich twarzach namalował szczery uśmiech. Zmagania dobiegły końca a zmęczone od śmiechu domowniczki ułożyły swoje ciała na sofie zatapiając wzrok w ekranie telewizora.
- Mamo... - Lilu nagle przerwała
- Jak sprawa tego Kornackiego ? - dodała.
- Wszystko jest w porządku. W poniedziałek rozprawa a Ci co zdemolowali nam salon siedzą w areszcie. Nie masz się czym martwić. - przytuliła córkę całując w głowę.
- To super. - wtuliła się w nią mocno czując bicie serca. Spokojne uderzenia, które zapewniły ją, że mama nic przed nią nie ukrywa. Czuła jak kobieta staje na nogi, jak z dnia na dzień nabiera sił a dzięki temu, że czuje że nic jej nie grozi jest bardziej pogodna. Udzielało się to wszystkim. Atmosfera domu przybierała ciepło i magię jakiej od dłuższego czasu brakowało. Gdy w telewizji pojawiła się czołówka Teleexpressu oświeciło ją, że już jest tak późno. Zebrała się i ruszyła na górę ogarnąć trochę pokój przed przyjściem Gabrysia. Weszła i odechciało jej się wszystkiego.
- Kurczeee.. - syknęła rozglądając się po pokoju.
Wyglądał jak po przejściu huraganu. Jak po światowej bitwie na poduszki, która toczyła się właśnie w jej pokoju. Ubrania walające się po całym dywanie zasłaniały jego cudowny czarny kolor. Krzesło i fotel, jak to twierdziła mama blondynki - druga szafa. Schowany pod stertą pościeli, poduszek i ulubionego misia laptop po kilku minutach ujrzał dzienne światło. Gorzej z telefonem. Gdyby nie dzwoniąca do nastolatki Zuza szukałaby go do następnego lata albo i jeszcze dłużej.
- Słucham ? - powiedziała głośno łapiąc powietrze ze zmęczenia i swobodnie opadając na łózko.
Nie usłyszała nic. Żadnego siema, cześć, co tam blondi, nic. Kompletnie nic. Do jej uszu dobiegał tylko cichy płacz a serce zawaliło jak dzwon. Zamarła.

Komentarze

  1. Świetny rozdział ;***
    Jak zwykle <3 i czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmmmmmm... :) powiem tak! Ja chce juz! Teraz! w tej chwili nowy rozdział! :* Czaisz? :* Teraz <3
    Kocham ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz dalej pisz dalej pisz daleeej ! :):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnee ! <3
    Pewnie z Zuzą zerwał jej chłopak ;/
    Jesteś świetna ;*** pisz dalej kochana ;-*;-* ;-D

    OdpowiedzUsuń
  5. jej świetne ! proszę napisz kolejny rozdział bo nie mogę się doczekać ! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. jak zwykle brak słów .
    jesteś świetna ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. SUPER;* pisaj dalej ^^ ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. pisz jak najszybciej! już, zaraz, w tej chwili ! ;* nie do opisania jest jaki masz talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebiste ! Inaczej się tego opisać nie da ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. super :* czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  11. jesteś niesamowita. !

    OdpowiedzUsuń
  12. no ja się pytam gdzie następny ?
    Przecież, ile można czekać ; *

    OdpowiedzUsuń
  13. czy Ty zawsze musisz kończyć w takich momentach ? <3333
    Zajebiste ; **

    OdpowiedzUsuń
  14. zaje2biste :D
    wbijj : http://bajecznanienormalnosc.blogspot.com/
    mój pierwszy blog i jeszcze nieudoskonalony ;))
    ale twój to Bomba ;** :dd

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesteś cudowna , czekam na kolejne 40 rozdziałów .
    Twój blok to Magia !!! ;***

    OdpowiedzUsuń
  16. świetnie piszesz ;)
    zazdroszczę talentu , nie zmarnuj go i idź z tym do jakiejś redakcji ;p
    jedyna rzecz do ktorej mam zastrzezenia to to ze piszesz malo o ninie .
    Lila zachowuje sie jakby tylko miala zuze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś genialna..
    z niecierpliwością czekam na więcej ; )

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zostaw coś po sobie. Nawet małą kropkę, która namaluje ogromny uśmiech.

Popularne posty z tego bloga

Rozdział jedenasty.

Kilkanaście minut ogromnego stresu, który mocno zagnieździł się już we wnętrzu, każdego ze znajomych. Lilu była z Hubertem w szpitalu. Pomagała lekarzom porozumieć się z chłopakiem. - Nie wiem ile wypił. - powiedziała po polsku, a kiedy wzrok lekarza jasno wykazywał brak zrozumienia szybko powtórzyła po hiszpańsku. Kiwał głową twierdząco zadając jeszcze kilka pytań blondynce. Skończył a Lila była proszona o wyjście z sali. Usiadła na korytarzu plecami opierając się o zimną ścianę. Westchnęła. Zmęczenie dawało się we znaki i jedyne czego pragnęła to to, żeby ten horror się już skończył. Siedziała tam zupełnie sama.. w dłoniach ściskając kubek z ciepłą herbatą przyniesiony przed chwilą przez zatroskaną pielęgniarkę.  C i s z a. S p o k ó j.  Oczy Lilu walczyły z utratą obrazu drzwi, za którymi lekarze robili co w ich mocy by ustabilizować stan Huberta. Zamknęła je... Krzyki i biegający przed nią ludzie w białych fartuchach postawili ją na równe nogi zmęczenie spychając na d