Przejdź do głównej zawartości

ROZDZIAŁ LXIV

Z jej ust wydobyło się niekontrolowane " o kurwa". Maggie uśmiechnęła się spoglądając w oczy Lilce.
- Masz ogromne szczęście mała... ogromne. 
Lila patrzyła na nią z niedowierzaniem. Głęboko westchnęła.
- Skąd Ty wiedziałaś, ze to o niego mi chodzi ? Znasz go ? - zadawała masę pytań przeglądając jego zdjęcia.
- Mówiłaś, ze mieszka w Wielkiej Brytanii, ma na imię Liam i powiedział Ci bardzo pomocną dla mnie wskazówkę. - uśmiechnęła się.
- No ale znasz go ? - zapytała ponownie.
- Nie osobiście. Wiem kim jest, tyle.
- No to mów mi tu szybko. - niecierpliwiła się nastolatka.
Usiadła po turecku naprzeciwko kuzynki i z kubkiem kakao w dłoniach wsłuchiwała się dokładnie w każde jej słowo. Każde zapisywała w pamięci jakby to miało zaważyć o jej życiu.
- Jest młodym uzdolnionym piosenkarzem. Zadebiutował dzięki programowi "x-factor" lecz jury nie dało mu szans na solową karierę. Połączyło jego i jeszcze kilku chłopaków w "One Direction". Powtórzę się ale masz szczęście mała, Liam to niezłe ciacho. 
Uśmiech od ucha do ucha mówił sam za siebie, że Maggie jej zazdrości.
Siedziały tak w milczeniu kiedy zadzwonił telefon Liki. Na wyświetlaczu widniało " Kochanie ;*"
- Co ? - zapytała oschle.
- Wyjdź przed dom. - rzucił krótko rozłączając się.
Nastolatka spojrzała na Margaret wstała i wychodząc poinformowała ją, ze to Gabryś. Gdy blondynka schodziła na dół po schodach Magg podeszła do okna by przyjrzeć się chłopakowi. Odsłoniła lekko firankę dyskretnie zerkając na chodnik przed domem. Lila zeszła na dół wciągnęła swoje ulubione trampki, zarzuciła wiszącą bluzę i wyszła.
- Cześć. - powiedział nachylając się do niej tak jakby chciał dać jej buziaka.
Odsunęła się odpowiadając ledwo słyszalne "siema". Zmieszanie na twarzy chłopaka było ogromne lecz w oczach zaraz pojawiła się złość. Z okna było tylko widać jak gestykuluje wykrzykując coś w stronę stojącej na przeciwko niego dziewczyny.
- Nie drzyj na mnie mordy ! - podniosła ton.
- To jak mam twoim zdaniem się zachowywać ? Pojawia się takie ścierwo i niszczy Nam życie a Ty na to pozwalasz ! Lilu do cholery przecież ja Cię kocham nie rozumiesz tego ? - spojrzał na nią smutnymi i zaszklonymi tęczówkami. 
- Przepraszam Gabryś, ale to koniec. - spuściła głowę w dół odwracając się w stronę uchylonej furtki. 
- Poczekaj... - złapał ją za dłoń.
- Proszę puść. To naprawdę koniec.
Nie zważył na jej słowa. Mocno przyciągnął ją do siebie więziąc jej usta w swoich. Nie odsunęła się. Pozwoliła mu ostatni raz się pocałować.
- Kocham Cię. - cicho wyszeptał przytykając swoje czoło do jej.
- Cześć. - spojrzała mu ostatni raz w oczy i weszła za furtkę. Zamknęła ją za sobą i stojąc przed frontowymi drzwiami usłyszała ponowie jego głos. Przepełniony żalem, smutkiem łamał mu się z każdym kolejnym wypowiadanym słowem. Krzyczał, ze tak jej nie zostawi, że będzie walczył bo kocha. Mocno kocha. Odwróciła się w jego stronę ocierając płynącą po policzku łzę po czym weszła do domu. Z hukiem zamknęła czarne frontowe drzwi, ściągnęła trampki i wróciła na górę.
- Nie jestem z nim. - rzuciła do Maggie i weszła do garderoby.
Zegarek wskazywał kilka minut po dwudziestej lecz to nie było przeszkodą aby wyjść z domu. Przebrała się w cieplejsze ciuchy, chwyciła torbę i wyszła.

Do Zuzy : Przyjdź jak najszybciej do parku. Proszę.

Sms zaniepokoił rudowłosą dziewczynę. Wykręciła numer Liki.. Jeden sygnał, drugi, trzeci.
- Lilu co się stało?
- Rozstaliśmy się.
- Zaraz będę. - rozłączyła się.
Po kilku minutach już siedziała przy niej częstując papierosem. 
- Nie dzięki.
- Mała.. Ja nic nie chciałam mówić, ale czułam, że tak będzie. To było za piękne, żeby skończyło się happy endem. 
Przeszywający wzrok Lilki mówił wszystko. Zuza zamilkła wkładając papierosa w usta i zaciągając się głęboko sobie westchnęła. Siedziały tak do późna prowadzać rozmowy na różne tematy. Gdy wyświetlacz telefonu pokazał " Madzia ;*" nastolatka zarwała się na równe nogi.
- Mama dzwoni .. będę się zwijała. Dzięki, że jesteś.
- Byłam, jestem i będę. Trzymaj się, jakby coś to dzwoń. - pocałowała ją w policzek i każda ruszyła w swoją stronę.
Kilkanaście minut i ciche wejście do domu, które zostało i tak zauważone.
- Jutro o 6 musisz wstać ! Ja nie wiem gdzie Ty się do cholery włóczysz. - wrzasnęła mama.
- Dobra .. nie krzycz. - odpowiedziała oschle wchodząc na górę.

Komentarze

  1. JESTEŚ CUDOWNAA ! ; **

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, super, super !! Czekam na następny . Oby był jak najszybciej . :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuudne !
    Sama uwielbiam "One Direction " i ciesze się że wybrałaś właśnie jego ^^ Chociaż osobiście wole Harrego, w sumie nawet nie wiem czemu chyba przez te jego urocze loczki ^^
    Fajnie że tak szybko dodałaś rozdział, wchodziłam codziennie i kontrolowałam czy już jest xD
    Alee doczekałam się i jak zawszę warto było, tylko troszkę za krótki no ale ogólnie to zajeebis.y

    A przy okazji chciałam Ci podziękować bo dzięki tobie zaczęłam czytać bloogi. ;)
    Bez kitu wielkie Dzięki ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Normalnie zakochałam się o.O

    OdpowiedzUsuń

  5. TYLKO NIE MOŻE BYĆ Z LIAMEM!

    OdpowiedzUsuń
  6. czaadoowee .! czekam na kolejny rodzialik :D

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdział tak szczerze dupy nie urywa,kiedyś było o wiele ciekawiej,ale mimo tego lubie to opowiadanie.<3

    OdpowiedzUsuń
  8. łaaa dzieje się ! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. weź ; / .
    ten blog schodzi na psy ! .
    to było takie życiowe ... a teraz ?
    one directon ? . jakies dzieciaki . ; /
    porazka , a lubilam to czytac .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie prosze cie odpuść Liama bo sie jebie wszystko.-.-

      Usuń
    2. zgadzam się!
      jednak to nie Nasza książka, a jej, więc w sumie jej wola. :)

      Usuń
  10. mam nadzieję że jeszcze zejdzie się z Gabrysiem ?

    ciekawiej, ciekawiej :DDD

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie podoba mi się że Lilu nie jest z Gabrysiem ! ;/
    tak bardzo go kochała a tu nagle tak go po prostu zostawiła ;/ mam nadzieję ze sprawy nabiorą obrotu i jednak Lilka bedzie z Gabim ;D

    ale rozdział świetny ! <3<3

    OdpowiedzUsuń
  12. nie ma to jak ludzka zazdrość. ;) jesteś świetna i miej w dupie zdanie innych. rób tak jak uważasz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny ten blog BYŁ. Anonimowy Mar 10, 2012 12:04 AM
    ma rację niestety :| A był taki niesamowity nooo :(
    A Lilu teraz to mam wrażenie, że zachowała się jak su ka, bo tak to jeszcze się wahała a jak się pojawił sławny gościu to od razu zostawiła chłopaka który był idealny i ją kochał...

    OdpowiedzUsuń
  14. padłam ! cudne ! ♥
    masz zajebis*y talent i kurde jak zaprzestaniesz to jebne z buta ! :*
    chryste ! pisz wiecej . codziennie wchodzę i czekam aż napiszesz <3 KOOOOOCHAM ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiez co... fajne bylo. Naprawde. Noo, ale prosze cie ! One directon? To troche glupie z tym One Direct. Znajadz zycie Liam bedzie z Lilka... Prosze cie, nie zmieniaj swojego cudownego opowiadania w cos takiego. Prosze cie... a no i czytalam jednego bloga z takim czyms... ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. no nie powiem nawet mi się podoba. tylko żenuje mnie to, że one mają po 15? 16? lat a palą papierosy. to ma być takie fajne? poza tym całkiem spoko ;D

    modabysziszu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się z komentarzem powyżej. Jeszcze nie było takie tragiczne przed pojawieniem się tego całego Liama. Dało się czytać i dawać dopy, a teraz? One Direction? Proszę Cię, staczasz się.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z anonimkiem. Rozumiem, że to twoja "praca", że nie będziemy ci mówić co masz pisać, ale teraz czyta się to jak powiastkę dla 12-latek. Oczywiście w pewnym sensie. ''One direction''? Lilka ma chyba trochę wybujałe życie, że jej się tak szczęści. Na początku czytałam twój blog z zapartym tchem, wszystko idealnie jak w życiu.. a teraz Liam? Mówiący po polsku?
    Jak tam chcesz, ale tracisz tych starszych czytelników.
    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów. Paula.

    OdpowiedzUsuń
  19. chyba cię pojebało.

    OdpowiedzUsuń
  20. zgadzam sie z przedmówcą.. z tym Liamem przesadziłas...
    on tutaj nie pasuje.. niech bedzie albo z filipem albo Gabrysiem. ale nie z Liamem bo to będzie sztuczne..
    kocham czytac twój blok i nie pozwól żeby stało sie z nim cos złego.. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jesteś genialna ! ;)
    Czekam na następne rozdziały ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. bez sensu że się rozstała z Gabrysiem ;///
    porażka....

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekam na nowy rozdział.! Kiedyy.? :D To uzależnia.!! ;> <3

    OdpowiedzUsuń
  24. robi się z tego bajeczka, dla 12-latek.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Masz ogromny talent, a tak go marnujesz pisząc o takich dziecinnych sprawach..

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi Osobiście blog przestaje się podobać, jak i widać że dla większości również. Na Twoim Miejscu Bym Powróciła Do Dawnego Pisania. Na Początku miałaś mase komentarzy, a teraz ?

    OdpowiedzUsuń
  27. jak dla mnie to było i jest fajne opowiadanie. :) może racją jest, że wcześniejsze wpisy były ciekawsze, ale przecież ty decydujesz o losach bohaterów. :)

    pisz jak tylko możesz, bo masz ogromny talent. ;p
    pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zostaw coś po sobie. Nawet małą kropkę, która namaluje ogromny uśmiech.

Popularne posty z tego bloga

Rozdział jedenasty.

Kilkanaście minut ogromnego stresu, który mocno zagnieździł się już we wnętrzu, każdego ze znajomych. Lilu była z Hubertem w szpitalu. Pomagała lekarzom porozumieć się z chłopakiem. - Nie wiem ile wypił. - powiedziała po polsku, a kiedy wzrok lekarza jasno wykazywał brak zrozumienia szybko powtórzyła po hiszpańsku. Kiwał głową twierdząco zadając jeszcze kilka pytań blondynce. Skończył a Lila była proszona o wyjście z sali. Usiadła na korytarzu plecami opierając się o zimną ścianę. Westchnęła. Zmęczenie dawało się we znaki i jedyne czego pragnęła to to, żeby ten horror się już skończył. Siedziała tam zupełnie sama.. w dłoniach ściskając kubek z ciepłą herbatą przyniesiony przed chwilą przez zatroskaną pielęgniarkę.  C i s z a. S p o k ó j.  Oczy Lilu walczyły z utratą obrazu drzwi, za którymi lekarze robili co w ich mocy by ustabilizować stan Huberta. Zamknęła je... Krzyki i biegający przed nią ludzie w białych fartuchach postawili ją na równe nogi zmęczenie spychając na d